INDYJSKIE STREET FOOD   cz. II

Przed wyjazdem do Indii dużo czytałem o tym kraju. Poznawałem oczyma wyobraźni, bogactwo kulturowe, wierzenia, a nade wszystko barwne życie bazarów i tętniące ciągłym ruchem ulice. Już wtedy uzmysłowiłem sobie, że to kraj nie tylko pełen kontrastów, ale kraj o bogatej i głębokiej cywilizacji, z całym jej dorobkiem dziedzictwa duchowego i kulturowego. Wiedziałem, że Indie, to konglomerat rozmaitych ludów, kultur, języków, religii, wielość doktryn, bogów, rytuałów, smaków, zapachów i woni. Przygotowałem się też na nowe doznania i przeżycia. Rzeczywistość przerosła jednak moje oczekiwania. Indyjskie street food nie można porównać do innych krajów w których byłem. Co krok możemy spotkać stragany z jedzeniem, sprzedawców warzyw i napojów. Dominuje kuchnia wegetariańska. Takie nazwy jak dal, dosa, dżapatti, kofta, biriani, masala brzmią i smakują bardzo egzotycznie. Jedzenie jest proste ale zestawienie potraw o nutach słodkich z pikantnymi na jednym talerzu - zdumiewa. Kuchnia indyjska nie przypadła mi do gustu mimo dobrych chęci i pozytywnego nastawienia. Pierwsze dni pobytu minęły mi na niedowierzaniu temu co widziałem, jadłem i piłem. Doznania jakie odczułem przerosły wszystkie moje wyobrażenia. Zapis fotograficzny w temacie ulicznego jedzenia w Indiach, bez dźwięku, zapachu, smaku, woni i towarzyszącej im temperatury jest ułomny, nie oddaje tego co widziałem a zobaczyłem zaledwie mały fragment dużego obrazu.

Jarek  Domański

Indie, październik 2007                                    

press to zoom
press to zoom
press to zoom
press to zoom
press to zoom
press to zoom
press to zoom
press to zoom
press to zoom

© 2017- 2021 by JAREK DOMAŃSKI