INDYJSKI TRANSPORT   cz. III

Dłuższe odległości w mojej podróży po Indiach pokonywałem pociągiem. Obok luksusowych składów z klimatyzacją i kelnerami, terytorium Indii przemierzają wagony klasy najniższej z twardymi siedzeniami z desek, których prawdziwym utrapieniem jest nieporządek i niebywałe tłumy chętnych do podróżowania. W miastach korzystałem często z riksz motorowych, które wydawały mi najsprawniejszymi pojazdami. Te zabawne kolorowe trójkołowce zapewniały najtańszy i jednocześnie najszybszy transport miejski. Na krótszych odcinkach do dyspozycji były riksze, napędzane siłą ludzkich nóg lub ciągnięte przez zwierzęta - zwane tongą. Na szczególną uwagę zasługuje atmosfera wielkich miast. To specyficzny i niepowtarzalny obraz Indii. Życie w takich miastach, dla przykładu jak Delhi, Agra, Haridwar, przyprawia turystę z Europy o zawrót głowy i sprawia wrażenie niekończącego się chaosu. Wszystkie ulice, dworce, place to wielki ścisk ludzi i amok pędzących, wydawałoby się w bezładzie wszelkich środków lokomocji, począwszy od samochodów i autobusów, kończąc na rowerach i rikszach. Najczęściej wszystkie te pojazdy wypełnione są po „brzegi” towarem, ludźmi a nawet dobytkiem ze zwierzętami włącznie. Twarze ludzi oczekujących na autobus, pociąg, rozładowanie ulicznego korku, nie nosi znamion zniecierpliwienia czy znudzenia. Używanie klaksonu, dzwonków, piszczałek trąbek, sygnaturek nie wywołuje żadnych reakcji, irytacji, oburzenia czy oskarżeń. Wszyscy dążą do celu bez zbędnej gestykulacji i straty czasu.

 

Jarek Domański

Indie październik 2017                    

zobacz więcej . . .

© 2017- 2021 by JAREK DOMAŃSKI